Kolejny słodki przepis, który jest pyszny i wykorzystujemy nasze polskie jabłka, a bohaterem będzie puszysty jabłecznik!

Jak zrobić puszysty jabłecznik z ciasta ucieranego

Jabłka to chyba najpopularniejsze owoce w Polsce. Mają same zalety: mnóstwo witamin, mikroelementów i błonnika, łatwe w uprawie, dobrze się przechowują zarówno surowe, jak i w formie musów i kompotów. Przepisów na szarlotki czy jabłecznik tyle ile domów. Ciasto z jabłkami to chyba jedno z najstarszych ciast goszczących zarówno w książęcych domach, przecież nazwę swoją zawdzięcza księżnej Charlottcie, jak i pod strzechami. W każdym chłopskim sadzie podstawą były jabłonie, grusze, śliwy później ewentualnie morele.

puszysty_jablecznik_gotowy

Jabłka przechowywano w stodole, w sianie. Była to taka dawna chłodnia tylko naturalna. Jabłek starczało najczęściej aż do Bożego Narodzenia, potem musiały wystarczyć kompoty. Chłopska rodzina zadowalała się często jabłkami lekko zmarszczonymi, nadgnitymi, gdyż co jakiś czas przebierało się zbiory i do jedzenia szły nie te najpiękniejsze, lecz właśnie te, które wkrótce mogły się całkowicie zepsuć. Nikt nie przejmował się pleśnią, tylko wycinało się miejsca nadgnite i zajadało ze smakiem. Długo jabłka oprócz kapusty kiszonej i roślin korzeniowych, były zimą jedynym źródłem witamin.

 

W moich okolicach, czyli na Dolnym Śląsku, owoce pozyskiwano też z drzew przydrożnych, którymi obsadzano pobocza. Od XVIII wieku był zwyczaj sadzenia drzew owocowych przy drogach, owoce w odpowiednim czasie zbierano, zbieraczy opłacano, a resztę przychodu ze sprzedaży owoców przeznaczano na utrzymanie dróg. W dzisiejszych czasach i w dobie jabłek za 1,48 kilogram, historia wydaje się nieprawdopodobna.

 

Ale zanim zrobimy puszysty jabłecznik, trochę historii

 

Jabłka zima przechowywały się lepiej niż inne owoce i część warzyw dlatego pomysłowość gospodyń nie znała granic, prócz ciast i deserów przygotowywano jabłka „na wytrawnie”. W Polsce zupę jabłkową przygotowywano na różne sposoby, „zaściankową” na słodkawo z goździkami i miodem, ale jadano też zupę z jabłek z ziemniakami, warzywami korzeniowymi okraszoną smalcem ze skwarkami, duszona cebulką albo przesmażonym boczkiem. Tradycyjną potrawą w nadreńskich miastach i wsiach jest „Himmel und Erde”, czyli niebo i ziemia. Jest to pure kartoflane i pure jabłkowe okraszone boczkiem, a do tego serwowano rodzaj podsmażonej kaszanki. Danie zaskakująco smaczne.

 

W okresach niedostatku jadało się tez bez kaszanki, tylko tłuczone ziemniaki okraszone w czasach biedy tylko cebulką. Danie nazwę swą zawdzięcza kombinacji kartofli z jabłkami, gdyż dawniej Niemcy nazywali kartofle Erdapfel – ziemne jabłka. Potrawa składająca się z owoców rosnących blisko nieba i kartofli wykopywanych z ziemi nie mogła nazywać się inaczej jak niebo i ziemia. Podobną kombinację smaków spotkałam też na wschodzie Polski. Gotowano przecierana zupę jabłkową, nawet lekko posłodzoną, a do tego podawano tłuczone ziemniaki okraszone słoniną. Podawano to na dwóch osobnych talerzach i zajadano raz łyżkę zupy, a raz łyżkę kartofli.

 

Przepisy powstawały z konieczności i na bazie dostępnych produktów niezależnie czy to w Niemczech, czy w Polsce, czy w niektórych krajach skandynawskich. Kartofle, jabłka, korzeniowe to były najczęściej dostępne składniki zimowego pożywienia.

 

Wszędzie jabłonie

 

Jabłek uprawiano rozmaite rodzaje, sadzono wczesne odmiany papierówek i najpóźniejsze renety. Część gatunków jest niedostępna lub prawie niedostępna w sprzedaży. Czasami nawet nie wiem jaki gatunek kupuję, większość wygląda i smakuje podobnie. Papierówki są praktycznie nie do kupienia, bo bardzo słabo się przechowują, a wczesnym latem smakują wspaniale. Moje wspomnienie z dzieciństwa to koniec roku szkolnego, czytanie książki w cieniu drzewa i zajadanie świeżych papierówek. Późne odmiany typu szara reneta czasami są dostępne na lokalnych targowiskach, ale nigdy w marketach.

 

Samodzielna uprawa jabłek też jest trudniejsza, bo stare odmiany wyrastające w duże drzewo są słabo dostępne. Najczęściej teraz sadzimy odmiany karłowate, zunifikowane, które bez oprysku łapią wszystkie grzyby i choroby. Z takich jabłek niestety nawet trudno zrobić naturalny ocet jabłkowy, jabłuszka na mój ocet zbieram w lesie przy drodze z 60-letniej, zdziczałej jabłonki. Ci, którzy mają jeszcze stare odmiany w sadach, dbają o drzewa jak o największy skarb, bo chociaż teraz wraca się do dawnych odmian na dużych podkładkach, to jednak smak owoców ze starych drzew jest niepowtarzalny. Znowu doprowadziliśmy do sytuacji, kiedy mamy dużo i tanio, ale zniszczyliśmy tradycyjne sadownictwo.

 

Jak to robił dziadek

 

Mój dziadek sam szczepił różne gatunki jabłek, na jednej jabłoni potrafił zaszczepić i 3 rodzaje owoców. Znajdował podkładki w lesie przy drodze. Podróżni w czasie drogi jedli jabłka i ogryzki wyrzucali na pobocza. Z ogryzka wyrastał tak zwany dziczek. Dziadek szczepił go jeszcze w lesie szlachetną odmianą i jak szczepienie się przyjęło, przenosił drzewko do sadu. Odmian miał mnóstwo, ale nazwy nie były tradycyjne typu gala czy idared, tylko późne, wczesne, miękkie, ananasówka, malinówka, do słoików itp.

 

Teraz owoce są dostępne cały rok, różne i egzotyczne i śliwki, jabłka, gruszki. Jabłka konkurują cena z kartoflami, ostatnio były nawet tańsze. Dwa lata temu w czasach rosyjskiego embarga dostawaliśmy kilogramami jabłka, kartony z owocami stały wszędzie w przychodniach, szkołach, urzędach. Od tego czasu sama mam jeszcze kilka słoików z musami i butelek z sokami. Cudownie, że owoce są dostępne dla każdego i przez cały rok, ale brakuje mi smaku ananasówek i malinówek. Cena i dostępność kosztem jakości.

 

Wróćmy do puszystego jabłecznika

 

Echhh miało być o szarlotce i jabłeczniku, a wyszło o jabłkach. Szarlotki to raczej ciasta kruche ze sporej ilości żółtek i masła. Ciasto się wyrabia, chłodzi i wałkuje. Ja znałam placek z jabłkami, czyli dwa lżejsze placki z musem jabłkowym pomiędzy. Ciasto jest lejące, nie trzeba chłodzić i wałkować, wchodzi mniej jajek i tłuszczu. Takie się piekło w znajomych domach. Kiedyś na szybko na konkurs ciast w szkole muzycznej mojej córki, upiekłyśmy ten jabłecznik. Tylko dlatego upiekłyśmy takie ciasto, bo córcia o konkursie przypomniała sobie wieczorem i takie składniki miałyśmy akurat w domu. Zajęło II miejsce, mimo że było sporo wymyślnych ciast z kremami, kolorowymi masami, orzechami makadamia i egzotycznymi owocami. Uzasadnienie jury – taki oldschoolowy placek, zapomniany smak, który każdy lubi. Spróbujcie czy wy polubicie. Smacznego!

 

Przepis na puszysty jabłecznik

Ciasto:

– 5 jajek
– 1 szklanka cukru
– 1,5 szklanki mąki pszennej
– 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
– 2 bardzo płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
– 200-250 gramów masła lub margaryny

Masa jabłkowa:

– ok.1 do 1,5 kg jabłek lub duży słoik musu jabłkowego,
– galaretka,
– najlepiej agrestowa,
– cukier i
– cynamon do smaku

 

Jabłka obieramy, kroimy, rozgotowujemy z cukrem, dodajemy cynamon i na końcu do gorącej masy suchą galaretkę. Jeżeli jabłka są ze, słoika to tylko podgrzewamy, dodajemy cynamon i do gorącej masy galaretkę.

 

Na ciasto: rozpuszczamy masło lub margarynę, oddzielamy żółtka od białek, ubijamy białka z cukrem, do ubitej masy dodajemy żółtka. Do masy cukrowo-jajecznej dodajemy mąki z proszkiem do pieczenia i już lekko miksujemy, na końcu wlewamy roztopione masło, nie musi być całkiem zimne, może być lekko przestudzone. Na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia wylewamy połowę masy i podpiekamy w nagrzanym do 180 stopni piekarniku, ok.10 minut.

puszysty_jablecznik_poczatek

Nakładam pierwsza warstwę ciasta, którą za chwilę podpiekę.

 

Na podpieczoną warstwę nakładam jabłka i polewam ciastem.

Wyjmujemy blaszkę, wlewamy masę jabłkową, na nią pozostałe ciasto i pieczemy nadal ok.40-45 minut w 180 stopniach, grzałka góra dół i nawiew. Po wystygnięciu można oprószyć cukrem pudrem lub polukrować.

Gotowy puszysty jabłecznik