Dzisiaj chciałabym szerzej napisać czym się zajmuję, co mnie pasjonuje czyli co to jest kuchnia historyczna i historia życia codziennego.

Świeże koszule Piłsudskiego

Stawiam orzechy włoskie przeciwko euro, że większość z Was powie: historia nuuuuda. Ja miałam szczęście do historyka w liceum, który kochał to co robił i przekazywał swoją wiedzę z entuzjazmem.

Chętnie słuchałam jego barwnych opowieści o wojnach, konfliktach, zawieranych pokojach i uniach. Zawsze jednak wyobrażałam sobie jak to było naprawdę. Widziałam Piłsudskiego w galowym, uprasowanym mundurze i zastanawiałam się: kto i czym wyprasował mu ten mundur ? Jak Marszałek spał przed wkroczeniem do Warszawy i czy łóżko było wygodne, a pościel wykrochmalona? Co zjadł na śniadanie? Kto i w czym przygotował mu kawę?

Sekretne życie dworu

Czytałam książki historyczne i najbardziej interesujące sceny to były te w kuchni. Służba prowadziła najciekawsze dialogi, znała wszystkie ploteczki i upodobania swoich Państwa. W kuchni wiedzieli pierwsi czy Pani spodziewa się dziecka, a Pana właśnie dopadł atak woreczka. Nikt nie musiał nic mówić, wystarczyło, że Pani poprosiła o czerwone wino i srebrną łyżkę (wino pite ze srebrnej łyżki uchodziło za najlepszy środek przeciwwymiotny w ciąży), a Pan o lekki bulion z ryżem.

W kuchni wiedzieli pierwsi kto, kiedy i w ile osób odwiedzi Państwa oraz czy ktoś obcy przebywał w nocy u Pana w pokojach. Wystarczyło, że Pan poprosił o większy dzbanek kawy. W pałacach dużo trudniej niż w małym mieszkaniu można było gościć inną damę bez niepokojenia gospodyni. Kelnerzy usługujący podczas zabaw i spotkań niejedno słyszeli i niejedną ploteczkę do kuchni zanieśli.

 

 

Prawdziwe serce domu

Zwiedzając zamki i pałace w całej Europie zawsze byłam lekko rozczarowana, że tak rzadko udostępnia się zwiedzającym pomieszczenia kuchenne i „techniczne”. Salony, komnaty, sypialnie były piękne i ciekawe, ale też „odpicowane” i specjalnie przygotowane dla zwiedzających. Najwięcej o dawnych mieszkańcach pałacu można było dowiedzieć się na zapleczu, w kuchni, spiżarni, prasowalni, pralni.

 

Dużo ciekawiej zwiedzało się skanseny, bo tam najważniejszym pomieszczeniem była kuchnia z piecem i paleniskiem. Już od progu było widać jak żyli dawni gospodarze, w czym gotowali, jak prali, sprzątali, obchodzili święta. Widziałam skanseny w kilku państwach europejskich i chociaż różniły się planem zabudowy, sposobem postawienia chat i ich wystrojem. Jednak łączyło je jedno – serce domu i najbardziej dostępne pomieszczenie czyli kuchnia.

 

Dzisiaj coraz częściej historycy zajmują się życiem codziennym, a kilku pasjonatów zgłębia tajniki kuchni historycznej. Powstają nawet poważne, naukowe programy, wystawy, festiwale dotyczące tej „przyziemnej” historii. Jestem przekonana, że gdyby dzieci i młodzież poznawały historię „od kuchni” to nie traktowałyby zgłębiania dawnych dziejów jako przykrego obowiązku, ale jako fascynującą przygodę. Mam wrażenie, że coraz więcej pedagogów i osób pracujących z dziećmi i młodzieżą przekonuje się do alternatywnych metod przekazywania wiedzy. Moje warsztaty historyczno-kulinarne do nich należą.

 

Gotuj z Magdą, Robertem i Sylwią!

Cała Polska gotuje z Gessler albo Makłowiczem i warto ten trend wykorzystać. Do takiego wniosku doszli historycy z Muzeum w Wilanowie i obchodzą Europejski Rok Dziedzictwa Kulturowego… przy Królewskim Stole. Bardzo ciekawy projekt muzealników z Wilanowa. Przewidują nawet konferencję naukową na te codzienne tematy.

 

„Nasze muzeum realizuje projekt, w ramach którego zamierzamy upowszechniać wiedzę o kulturze staropolskiej, w szczególności o kuchni historycznej i obyczajach związanych z kulturą stołu, rozumieniu smaku oraz kształtowaniu polskiego dziedzictwa kulinarnego na tle europejskiej tradycji. Planowana jest organizacja warsztatów kulinarnych, w trakcie których dzieci, młodzież i dorośli będą mogli zdobywać wiedzę o kuchni staropolskiej i doświadczenie praktyczne, a młodzi specjaliści podnosić swoje kwalifikacje. Zorganizujemy też konferencję naukową poświęconą badaniu źródeł historycznych, popularyzacji wiedzy na temat kuchni i obyczajów stołu, rekonstrukcji kulinarnej i przemysłom kulturowym związanym z żywieniem dawniej i obecnie. ”
http://wilanow-palac.pl/miejsce_przy_krolewskim_stole.html

 

Nasz piękny, dolnośląski Książ także daje się poznać przez kuchenne drzwi. Kucharz księżnej Daisy oprócz tego, że smacznie i wykwintnie gotował, miał jeszcze inną pasję – fotografię. Louis Hardouin przez prawie 20 lat dokumentował życie codzienne Hochbergów. Zdjęcia zostały odnalezione u wnuczki dawnego mistrza sztuki kulinarnej w Kanadzie. W zeszłym roku mogliśmy oglądaćwystawę prezentującą jak dawniej żyli państwo na Książu.

 

„Dokumentował życie dworu portretując: nianie, lokajów, kucharzy, straż, leśników, nauczycieli, stajennych, stangretów, forysiów, ogrodników, rzeźników, służby porządkowe, strażaków, rolników i zarządców… Dzięki temu świadectwu łatwiej zrozumieć złożoność wielkiego organizmu jakim był Książ w czasach ostatnich Hochbergów na zamku” – opisuje Beata Lejman, autorka scenariusza wystawy. „
http://www.ksiaz.walbrzych.pl/turystyka/aktualnosci/wystawa-ksiaz-od-kuchni

 


Festiwal Kuchni Historycznej w Zamku Czocha

Doczekaliśmy się też na Dolnym Śląsku Festiwalu Kuchni Historycznej którego pierwsza edycja odbędzie się w majowy weekend na zamku Czocha. Bardzo jestem ciekawa tej imprezy i bardzo kibicuję organizatorom, bo to jest wspaniały sposób edukacji i nauki historii. Wcale nie ukrywam, że chciałabym móc tam przeprowadzić warsztaty i będę bardzo wdzięczna za wszelkie kontakty, które mi w tym pomogą.

 

Widzicie nie tylko ja, ale i tęgie głowy doszły do tego, że historii można nauczać w inny sposób – od kuchni.
Może znacie inne ciekawe projekty, wystawy związane z historią życia codziennego lub z kuchnią historyczną? Piszcie, jestem bardzo ciekawa.